Tamten Dzień
Wstałem rano, tak jak zwykle zaczynając od wyłączenia przeklętego klocka zwanego komórką. Odkryłem swoje blade ciało, a nogi same znalazły swoje miejsce w kapciach. Stanąłem na nich i poczłapałem do łazienki. Obmyłem równie bladą twarz zimną wodą, wytarłem ją w jaśminowy ręcznik i spojrzałem w lustro, które wisiało na wysokości mojej twarzy.